Jesteśmy „na krawędzi zimy”. W końcu „pękniemy i będziemy płakać”. Te słowa wiersza Belindy Subraman w niezwykły sposób tańcem wyraził Teatr Tańca CODA w spektaklu „anTYnomie” 15 kwietnia.

Nic nie jest jednak pewne. Codziennie zauważamy, że słowa znane nam, już znaczą coś innego. Ale, jak pisała Subraman, „szukamy równowagi”. Na pytanie: po co?, odpowiada: „tylko po to by mieć spokój”.

Działający w Konińskim Domu Kultury Teatr Tańca CODA zaczął szukanie własnej odpowiedzi tańcem do przejmującego Adagio na orkiestrę skrzypcową Samuela Barbera, wykorzystaną w filmach „Pluton” i „Człowiek słoń”. Piękna muzyka i świetny ruch sceniczny ilustrujący grozę, zamęt, niepokój. Marta Konopacka, choreografka spektaklu, wprowadziła też inną muzykę, mniej dramatyczną, doskonale zmieniającą nastrój, dzięki czemu tancerze w jednej chwili mogli dokonywać swoistej autoprezentacji, pokazania swojego ego, by za moment zostać z tego ego odartymi. Jak w antynomiach: dwa zdania prawdziwe okazują się być wykluczającymi się, nic nie jest oczywiste, nic nie jest białe ani czarne. Szare? Ze sceny dowiadywaliśmy się, że potrafimy skórę zmieniać, przywdziewać nową, choćby była nie nasza, choćby nas uwierała.

Ten spektakl stworzyli młodzi (i bardzo młodzi) ludzie, zdający sobie sprawę z tego, co ich otacza, z czym i z kim muszą się zmierzyć. Wszyscy, jak u poetki, na która się powołują, „tęsknią za spokojem”. To swoiste składanie jing i jang. A jeśli pojawi się ktoś „inny”? Zaakceptujemy, czy powalczymy, choćby efektem tak czy inaczej była (mogła być) samotność. Ot, dramatyzm życia wyrażony współczesnym tańcem, czytelnym ruchem wspomaganym starannie wybraną muzyką, zdjęciami i światłami. Efekt? Owacja publiczności wypełniającej salę widowiskowa KDK.

Marta Konopacka mówiła, że spektakl „anTYnomie” będzie rozważaniem „na temat współczesnego pojęcia harmonii, opierającej się na zadziwiającej symbiozie przeciwieństw”. Powiedzieć, że to Teatrowi Tańca CODA się udało, to powiedzieć za mało. Zwłaszcza, że w dzieło zaangażowanych było wiele osób. Samą choreografię „opracowałam razem z tancerzami CODY” – mówi Konopacka. Pomagali: Julia Korbańska – tancerka związana z baletem Teatru Wielkiego w Poznaniu i Dawid Pieróg z Kieleckiego Teatru Tańca (przed laty tancerz zespołu FUKS w KDK). Z tancerzami współpracowała grupa pracowników KDK: Dariusz Intrys, Piotr Głowacki byli reżyserami świateł, Marcin Oliński, Zdzisław Siwik przygotowali wykorzystane w spektaklu zdjęcia filmowe, multimediami i dźwiękiem operowali Ryszard Wojdak, Krzysztof Jurczak i Krzysztof Wojnarowski, kostiumy przygotowała Teresa Krupa, zaś stylizacją fryzur zajęła się Anna Walczak. Tekst Belindy Subraman przełożył Ireneusz Ryś.

Na scenie wystąpili: Ada Truszkowska, Aleksandra Fydryszewska, Agnieszka Łapaj, Anna Torzecka Julia Jaskot, Julia Kaźmierczak, Estera Wolska, Nikola Włodarczyk, Weronika Skórzewska, Marta Konopacka, Katarzyna Wlazły i Szymon Ludwin. Taniec z improwizacją muzyczną na żywo połączyli: Mirosław Grzanka (skrzypce), Krystian Panfil (skrzypce) i Mariusz Sztuba (gitara basowa).

Elżbieta Miętkiewska, dyrektor KDK, po spektaklu mówiła, gratulując artystom: – To było wspaniałe połączenie pasji i talentu. Mamy nadzieję na kolejne spektakle Teatru Tańca CODA.

REKLAMA:
Festiwal sztuk
303

Zapowiedzi

Odwiedź również